Któregoś dnia siadłam w fotelu i zamknęłam oczy. Wyobraziłam sobie, że otworzyło się okno i na parapecie usiadł mały kosmoludek. Był niedużego wzrostu, miał kolorową buzię, na głowie małą czapeczkę z pomponikiem. Spod czapki wystawały dwa spiczaste uszka. Ubrany był w kubraczek, do którego przypięty miał mały kwiatuszek. Był taki kolorowy, że przypominał mi kolory tęczy. Pomyślałam, że nazwałabym go TĘCZOLUDKIEM. Chciałam mu coś powiedzieć, więc otworzyłam oczy ale na oknie nikogo już nie było. Obraz małego stworka tak utkwił mi w pamięci, że na lekcji plastyki ulepiłam z plasteliny mojego gościa. Może kiedyś naprawdę przyjdzie do mnie z wizytą.
Małgorzata Łajtar, (9 lat)
Lublin, ul. Różana 7 / 94
Proszę wysłać swoje uwagi, nie zapominając o wpisaniu w polu Subject: C-I-S